Strona główna » Dokumenty » Protokoły komisji » Protokół Nr 4/05

Protokół Nr 4/05


Do pkt

Protokół nr 4/05
z posiedzenia Komisji Spraw Społecznych z dnia 31 marca 2005 r.

W posiedzeniu Komisji udział wzięli członkowie Komisji obecni wg listy obecności jak stanowi załącznik nr 1 do niniejszego protokołu. Posiedzenie Komisji rozpoczęło się o godzinie 12-tej w salce Urzędu Miejskiego.
W posiedzeniu Komisji udział wzięli:
Przewodniczący Rady Miejskiej Eugeniusz Sierszulski
Sekretarz Gminy Piotr Curyk
Dyr.GZOEiAO Pani Danuta Witek
Instruktor k.o. M GOK Pani Marzena Bartkowiak

Porządek posiedzenia:
1. Otwarcie
2. Regulamin udzielania pomocy materialnej dla uczniów
3. Sprawy Domu Kultury
4. Wolne głosy i wnioski

Do pkt. 1
Przewodniczący Komisji Spraw Społecznych Krzysztof Rybka dokonał otwarcia posiedzenia i powitał wszystkich członków Komisji oraz zaproszonych gości.
Przedstawił porządek obrad, który został przyjęty jednomyślnie.
Do pkt. 2
Pan Witek Danuta przedstawiła projekt uchwały w sprawie regulaminu udzielania pomocy materialnej dla uczniów poprawiony zgodnie z ustaleniami poprzedniej komisji z dnia 17 marca. Zmiany nastąpiły w § 3 pkt. 4 Uczeń zakwalifikowany do grupy dochodowej otrzymuje stypendium:
1/ przy I grupie dochodowej przez 6 miesięcy w roku,
2/ przy II grupie dochodowej przez 4 miesiące w roku,
3/ przy III grupie dochodowej przez 2 miesiące w roku,
W § 4 skreślono pkt. 2.
Zmiana nastąpiła w 8 związane jest to z wypłatą stypendium. W § 9 wpisano :na zasiłki szkolne dla uczniów przeznacza się do 5 % dotacji celowej otrzymanej przez Gminę Pogorzela w trybie art.90 r. ust.3 ustawy o systemie oświaty.
Radna Maria Pazoła zapytała, jeżeli podejmiemy uchwałę a środki finansowe nie przyjdą lub na drugi rok nie będzie środków finansowych, co wtedy.
Radny Rybka Krzysztof odpowiedział - to będziemy zwlekać z wykonaniem uchwały, dalej powiedział a gdybyśmy nie podjęli uchwały, dodał ale obowiązuje nas Ustawa.
Pan Curyk Piotr Sekretarz Gminy powiedział Burmistrz jest zobowiązany Ustawą do wykonania zadania.
Pani Danuta Witek poinformowała że, w obecnej chwili z Ministerstwa mamy wiadomość że otrzymamy 10.000,00 złotych na 3 miesiące ale pismo potwierdzające nie przyszło, łącznie na rok szkolny mamy otrzymać 32.860,00 zł, jest to bardzo mała kwota.
Radny Rybka Krzysztof zapytał - gdybyśmy chcieli zawiesić Ustawę.
Pan Curyk Piotr odpowiedział mamy pieniążki i je wydamy, są intencje by wypłacić środki. W Ustawie jest zapis, że można już od stycznia wypłacić, dlatego wybraliśmy wariant taki jak jest w uchwale.
Po tej dyskusji Przewodniczący Komisji Rybka Krzysztof poprosił radnych o zaopiniowanie projektu uchwały. Radni przyjęli w/w projekt uchwały jednogłośnie.
Również jednogłośnie został zaopiniowany projekt uchwały RM w sprawie zmiany uchwały RM w sprawie ustalenia regulaminu określającego wysokość oraz szczegółowe warunki przyznawania nauczycielom dodatku motywacyjnego, funkcyjnego i za warunki pracy oraz wypłacania wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe i godziny doraźnych zastępstw i inne składniki wynagrodzenia w roku 2005 w § 7.
Do pkt. 3
Radny Rybka Krzysztof oddał głos Pani Marzenie Bartkowiak i poprosił ją o naświetlenie spraw Domu Kultury wtedy radni będą bogatsi o przekazaną wiedzę.
Przewodniczący Rady Miejskiej Eugeniusz Sierszulski powiedział, Komisja słyszała głos jednej strony i dlatego zaprosiłem Panią Marzenę Bartkowiak by wysłuchać drugiej strony. Proszę odnieść się do tego by koledzy i koleżanki mieli pogląd jak to wygląda, będziemy bogatsi o te informacje powiedział Pan Sierszulski.
Pani Bartkowiak Marzena powiedziała między mną a dyrektorem już dawno dochodziło do konfliktów i nikt nic nie mówił, zawsze było wyciszane, trwało latami. Zawsze dochodziliśmy do pewnego kompromisu i dalej się tak pracowało ale nigdy sytuacja nie była dobra. Wszystko jakoś przyjmowałam co roku dochodziły dodatkowo jakieś obowiązki. Kiedy zaczynałam pracę prowadziłam dwa zespoły, kasę i nic więcej. Z biegiem czasu wiadomo rozwijało się wszystko. Najpierw doszła gra gitary elektronicznej, trwało to kilka lat, później kiedy przestało być zainteresowanie w tym kierunku to zaczęły być wokale. Założyłam zespół wokalno - instrumentalny, grali, śpiewali, potem rozwijałam wszystko coraz bardziej, wchodziły imprezy plenerowe i nigdy nie odmawiałam pomocy, nie ma polecenia którego nie wykonałam. Z biegiem czasu Dyrektor powiedział, że musimy bardziej współpracować z nauczycielami, zgodziłam się od razu. Nauczyciele przychodzą ze scenariuszem i muszę przygotować muzykę, wokal, tańce czy scenariusz poprawić. To trwa godzinami żeby coś zrobić /przedstawiła zeszyty w których były opracowania choreografii/ piszę i ślęczę, muszę. Ja muszę wymyślić każdy taniec, każdy ruch, nie ma że są jakieś schematy, ten taniec trzeba wymyślić - to trwa godzinami. Ja muszę robić swoją pracę do tego jeszcze przyjęłam to co dają nauczyciele. Cieszę się z tego ponieważ ta współpraca podoba mi się bardziej niż z dyrektorem. Ale to wszystko wymaga masę godzin pracy, poza tym wszystkie próby z nauczycielami, ze szkołami odbywają się od rana. Do 2 godzin mam zawsze próby z nauczycielami, wtedy siedzę przy sprzęcie a on mi zarzuca, że ja podobno nie chcę siedzieć przy sprzęcie. Na zdrowy rozum nie ma nigdzie w okolicy człowieka - kobiety, która by siedziała przy sprzęcie i obsługiwała ale ja to robię. Tyle imprez ile ja obsługiwałam wszystkie zostały zorganizowane przez szkoły, ja obsługuję, jestem na wszystkich próbach i przy tym sprzęcie jestem, tego podobno nie chcę wykonywać. Robię to i przez te wszystkie lata się nie buntowałam, tylko że z czasem nie mam czasu tego w 8 godzin wykonać jest tyle pracy. Oprócz tego, że przygotowuję taniec, śpiew jeszcze robię wszystkie dekoracje czyli jestem jeszcze jako plastyk. W innych ośrodkach kultury na każde stanowisko jest osobny człowiek. W Hutniku osobno jest instruktor kulturalno oświatowy który przygotowuje wszystkie imprezy plenerowe, osobno jest dwóch plastyków, jest muzyk, jest ktoś do tańca. Tutaj spadło wszystko na moje barki i kiedy Pan Dyrektor powiedział, że to jest wszystko za mało i chce mnie obarczyć kolejnymi obowiązkami, to wybaczcie Państwo, ja nie jestem robotem. Ja w 8 godzinach nie mogę wyrobić. Po godzinach biorę do domu wszystkie zeszyty i dalej z powrotem robię układy bo nie wyrabiam się w godzinach. Nie mam za to płacone ani dnia wolnego, robię to po godzinach bo się nie wyrabiam.
Z komputera korzystać nigdy nie mogłam, ponieważ on należy tylko do Dyrektora.. Musiałam kupić własny komputer i tam piszę wszystkie scenariusze moje, piszę je sama, nie to, że korzystam z czegoś, wszystko jest pisane przeze mnie, opracowywane. Te prace muszę robić w domu z choreografią /przedstawiła zeszyty/.
Kiedy mi powiedział, że muszę dodatkowo wziąć na siebie obowiązki to ja się spytałam, powiedz co jeszcze mam robić oprócz tego że robię już wszystko, a on mi powiedział - obsługa sprzętu. Ja mówię, że już kiedy tylko trzeba to obsługuję, co jeszcze. Przecież nie po to robiłam szkołę w Poznaniu 3 lata żeby teraz być technikiem. Mało tego co roku jeżdżę w czasie wakacji na biennale tańca współczesnego gdzie kurs kosztuje około 1.000,00 zł za moje pieniądze. Nie jadę z moją rodziną na wakacje tylko na biennale gdzie się uczę. Na wszystkie warsztaty organizowane w Lesznie jadę i uczę się za moje pieniądze. Nie po to się uczyłam żeby teraz takie rzeczy robić. Chciałabym naprawdę robić to co umiem najlepiej. Boli mnie to, że on się wypiera wprost że zabronił mi teatru tańca.

Gdyby było nieprawdą czy ja na drugi dzień poszłabym do Burmistrza z pismem w którym piszę wyraźnie, że dotychczasowy kierunek moich działań między innymi teatr tańca przynosi niewymierne efekty i osiągnięcia, ten kierunek odpowiadał na zapotrzebowanie młodzieży i mojego zapatrywania na prowadzenie działalności kulturalnej. Nie zgadzam się ze zdaniem Pana Dyrektora, który uważa że nie ma w naszym Ośrodku zapotrzebowania na tego rodzaju działalność. Gdyby takiej nie było, młodzież nie angażowałaby się w takie przedsięwzięcie. Pan Dyrektor chce zmienić charakter mojej pracy na co ja się nie zgadzam. On chce mi to odebrać, teraz zaprzecza i mówi stanowczo że nigdy nie zabronił mi teatru tańca. Gdyby tak było czy ja bym poszła do Burmistrza proszę Państwa. Pan Burmistrz to wie i on przekonał Pana Sławka żeby nie zabraniał tego teatru tańca. Potem poszłam do Burmistrza kiedy byłam już kompletnie załamana tym co się dzieje w kulturze.
Pan Burmistrz powiedział, że będzie takie spotkanie przy świadkach gdzie omówimy te sprawy. Do spotkania nie doszło ponieważ Burmistrz zaproponował byśmy rozwiązali to sami. Dobrze poszłam do Domu Kultury, doszło do rozmowy i w czasie tej rozmowy Pan Dyrektor powiedział, zgadzam się na to żebyś prowadziła teatr tańca ale ty musisz mi pomagać w tych wszystkich imprezach plenerowych. Powiedziałam; Sławek zawsze Ci pomagałam i będę pomagać, nie rozumiem o co chodzi. On chciał deklaracji ode mnie żebym ja się zdeklarowała konkretnie. Powiedział na wszystko co ja Ci każę. Powiedziałam, Sławek nie zgodzę się na wszystko co ty mi każesz bo ty będziesz mnie bez skrupułów wykorzystywał do wszystkiego, bo nie ma końca tych obowiązków. Czy jakiś inny pracownik dostał w kulturze coś do zrobienia, nie tylko ja.
Pojechałam do jednego, drugiego Ośrodka Kultury - chociaż by sytuacja gdzie mam szansę na pracę. Pan Dyrektor do mnie mówi - to będzie pani prowadziła jeden zespół taneczny, tak bardzo się cieszę, a mogłaby Pani jeszcze prowadzić teatr tańca. Byłam zdziwiona bo byłam przyzwyczajona do prowadzenia 5-6 zespołów a nie jednego. On mówi czy pani chce prowadzić więcej zespołów niż jeden bo wie Pani mamy osobno plastyka, osobno muzyka. Muzyk Pani przygotuje muzykę, plastyk plastykę, pani tylko przygotuje im scenariusz. To się chce współpracować a tutaj wszystko było na moich barkach. Ja mam wszystko na 1 etat, a robiłam za trzech, czterech jeszcze mało. On powiedział podobno, że ja pracuję 2 godziny dziennie. Mówię nie, próby odbywają się po 2 - 3 razy w tygodniu a kiedy trzeba to przychodzą codziennie i to nie tylko po południu, kiedy mają wolne w lekcjach też przychodzą na próbę. Tyle jeżeli chodzi o te sprawy, nie wiem Państwo o co chcecie spytać, proszę pytajcie.
Radna Maria Pazoła zapytała czy Pani ma zakres obowiązków w ogóle.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała tak, w moim zakresie obowiązków było prowadzenie dwóch zespołów, kasy tj. piszę raporty co 10 dni przekazuję raport kasowy do księgowej ale mi to nie przeszkadza, idę do banku i to też mi zajmuje czas. Robiłam to 19 lat i mogę robić dalej. Natomiast dodatkowe obowiązki jak zajęcie się kawiarenką internetową i sprzętem nagłaśniającym to jest to praca dla mężczyzny, po co ja się uczyłam. Ja jestem zatrudniona wydaje mi się, żeby dzieciaki rozwijać kulturalnie, jakoś wychować. Ja tak pojmowałam moją pracę przez wszystkie lata. Słuchajcie Państwo i teraz doszło do porozumienia do ugody, to jak ja mam rozumieć; dwa dni później Pan Dyrektor bez słowa przechodząc koło mnie wręcza mi pismo i odchodzi do domu a w piśmie jest napisane, że wyznacza termin rozwiązania umowy o pracę w trybie porozumienia stron z dniem 30 kwietnia. Doznałam szoku, poszłam z tym do księgowej i mówię jak pani to rozumie. Ona mówi nie mam pojęcia przecież dogadaliście się. Ja też byłam przekonana, że dogadaliśmy się to - skąd takie wypowiedzenie z takim terminem. Dzwonię do pana Naglaka i pytam, powiedz mi jak mam to wypowiedzenie rozumieć a on mi powiedział, nie ma co o tym rozmawiać, porozmawiamy w poniedziałek /a był to piątek/. Dobrze czekałam do poniedziałku, w poniedziałek wchodzi do Biura i mówi tak: mam wszystkiego dość, pomówień a nic nie było i mówi proponuję Ci u mnie godzinę czasu. Powiedziałam przecież doszliśmy do porozumienia, miał być etat, zgodziłam się że, będę Ci pomagała we wszystkim co chcesz ale dlaczego godziny i wtedy Ja powiedziałam, czego oczywiście żałuję, na godziny się nie zgadzam absolutnie, mogę przemyśleć pół etatu, czego on się przyczepił później że mi proponował połówkę etatu. Wtedy tak powiedziałam. Poszłam z tym do domu, przedstawiłam sprawę mężowi a mąż mi powiedział tak, ja Cię znam jeżeli weźmiesz połówkę etatu to będziesz robiła wszystko co robiłaś na cały etat i się nie wyrabiałaś, będziesz całą robotę znowu odwalała w domu a tam pójdziesz na 4 godziny i będziesz miała zapłacone za pół etatu, to nie ma sensu, odejdź z pracy. I stwierdziłam, że naprawdę koniec i wtedy podjęłam decyzję że z dniem 30 kwietnia odchodzę z pracy i będę starała się o pracę. Jak zobaczyłam jak pracują inne Ośrodki Kultury, że nie może być jeden Dyrektor i jeden pracownik to postanowiłam że, to nie może tak być. Tam jest kilku instruktorów i tam jest współpraca aż mi się zachciało naprawdę znowu pracować.
Pan Curyk Piotr - stwierdził tu jest za mało ludzi.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała, jest za mało ludzi, sam Dyrektor i pracownik nie może być, chyba że Dyrektor byłby instruktorem pełnił obowiązki i pracował tak jak ja 8 godzin, a nie że Pana dyrektora wiecznie w pracy nie ma. Ja jestem od godziny 10-tej rano do godziny 6-tej wieczorem i nie jest tak jak on mi napisał, że on nie wpływa na te godziny, że ja pracuję i część robót wykonuję w domu. Ja w domu pracuję po godzinach. W godzinach pracy wykonywałam tylko 2 razy robotę w domu; kiedy było szycie całego domku poprosiłam wtedy by zrobić to w domu bo tam miałam maszynę. Uszyłam. Szycie spódnic - też było dużo pracy, a tak wszystko wykonuję po pracy.
Pan Eugeniusz Sierszulski Przewodniczący Rady Miejskiej - zapytał czym zajmuje się Dyrektor.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała - szkoda że nikt z Państwa tam nie przyszedł i tego nie sprawdził kiedy jest w ogóle. Pan Dyrektor wchodzi, jak ma ochotę to jest w pracy, jak godzinę to jest godzinę, ma ochotę być 2 godziny to jest 2 godziny, ma ochotę być 5 godzin, jest 5 godzin, nie ma stałych godzin pracy Wiem że ma nienormowany czas pracy, jego praca polega na pracy przy komputerze, nie wiem co on tam robi bo komputer jest tylko do jego dyspozycji.
Nie wiem co robi. W tej chwili zajął się prowadzeniem tego zespołu świeżego kiedy mnie nie było. Teraz zajmuje się tym zespołem, kiedyś nie prowadził żadnego zespołu. Pomoc jego polegała na tym, że pomagał mi przy nagrywaniu, w momencie kiedy miał ochotę, bo jeżeli nie miał ochoty to nie było że ja potrzebuję coś. Dlatego postanowiłam kupić sprzęt i robić to w domu, w tej chwili wszystkie nagrywania robię w domu.
Radna Pazoła Maria - to znaczy że Pani nagrywa w domu i korzysta ze swojego komputera.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała, tak dzieci przychodzą do domu w soboty i niedziele i w tej chwili wszystko godzinami nagrywam w domu i wszystko łatam. Dzieci wiedzą co się dzieje i oni się nie zgadzają z tą niesprawiedliwością, ani Ja w tej chwili. Nie spodziewałam się takich oszczerstw, takich kłamstw publicznie, nigdy.
Radna Maria Pazoła zapytała czy teatr tańca był punktem zapalnym.
Pani Bartkowiak odpowiedziała - tak ponieważ teatr jest dla małych dzieci a teatr tańca w połączeniu z teatrem są dla większych dzieci. On był zawsze o to zazdrosny, ponieważ je z tą młodzieżą spędzałam dużo czasu, to był dla niego koszmar bo on wiedział, że jeżeli uderzy się w jego punkt to go bardzo zaboli, dlatego było tyle sprzeczek o zespół Brawo. Jakieś kary nam robił np. w moim biurze omawialiśmy wszystkie stroje bo dzieci mi pomagały szyć stroje i w momencie kiedy był na nas zły, był zakaz wejścia do biura tego zespołu. Oni nie mogli tam wchodzić, przebywać bo jest kasa, przedtem też była, albo np. co mi robił. Ja wyjeżdżałam na występy całym autokarem, miałam po 3 grupy taneczne a on przychodził w dniu wyjazdu, otwierał drzwi autokaru i komunikował - Ja nie jadę i trzask drzwiami autobusu. Sama jechałam jako opiekun, instruktor. Ja muszę być w tym czasie przy tych występach, przy strojach i przy akustyku - to było w Gorzowie, nie chciało mu się jechać- a byliśmy tam 4 dni. Byliśmy w Chodzieży też nie jechał, to mój mąż jechał jako opiekun bo na niego nie można było liczyć. Potem się dziwił, że ludzie z zewnątrz zwracali się do mnie bezpośrednio, Był na to bardzo zły a jak mieli się do niego zwracać, kiedy on nigdzie nie jeździł; np. w Krotoszynie. Na wszystkie występy nas zapraszają, wiadomo, że Dyrektor z każdym uzgadnia, tyle się prosiłam - jedź ze mną, to on nie jeździł ze mną bez podania powodu bo Dyrektor nie musi podać powodu.
Dyrektor ze szkoły w Krotoszynie pytał się czy możemy wystąpić z jakim zespołem. Ja mówię, że zapytam się Dyrektora. Pytam się, możemy jechać do Krotoszyna, on mi na to jasne, to nie jest za darmo oni mi za to płacą, nie ma żadnych strat, pokrywają koszty transportu + jeszcze jakieś wynagrodzenie 200,00 - 300,00 złotych, ale starcza. Ja załatwiłam z tym Dyrektorem, potem Dyrektor dzwoni i ustaliliśmy z Dyrektorem termin, może tak być myślę ale porozmawiam jeszcze z Dyrektorem Domu Kultury. Idę do Sławka mówię jest termin ustalony z dyrektorem ze szkoły z Krotoszyna a on na to mówi, że mną nikt nie rozmawiał, nigdzie nie pojedziesz. Pytałam się czy mogę załatwiać, odpowiedział- zemną nikt nie rozmawiał powiedz, że Dyrektor musi osobiście rozmawiać albo nie pojedziesz. To dzwonię do Dyrektora w Krotoszynie, przepraszam, mówię że to nie aktualne, mówię że musi osobiście zadzwonić do dyrektora Naglaka. On odpowiada że to śmieszne, on się śmiał. Ale zadzwonił do Dyr. Naglaka i Dyrektor Naglak powiedział, że tak , może Pani Marzena pojechać.
Pan Eugeniusz Sierszulski Przewodniczący Rady Miejskiej - powiedział czyli to było już wcześniej, nie teraz.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała tak w tej chwili gorycz się przelała.
Radny Nowak Dariusz - powiedział, trzeba było iść do Burmistrza.
Pani Bartkowiak - odpowiedziała byłam.
Pan Curyk Piotr - wygląda na to że druga strona nie wyciągnęła wniosków z tego, może by rozmowa pomogła.
Radna Pazoła Maria powiedziała - 17 marca br. była Komisja Spraw Społecznych, brał w niej udział Pan Naglak Sławomir było sprawozdanie z rocznej działalności Domu Kultury za rok 2004 i z posiedzenia tego wyniosłam, że było wszystko dogadane, a jak to było z wypowiedzeniem z pracy.
Pani Marzena Bartkowiak powiedziała, 2 dni po naszej rozmowie 21 lutego otrzymałam wypowiedzenie z pracy. Rozmowa była u Burmistrza ale 2 dni potem otrzymała wypowiedzenie a w poniedziałek Dyrektor Naglak powiedział, że proponuje mi zatrudnienie na godziny, pytałam się za jaką karę i na to się nie zgodziłam tylko na pół etatu żeby był ZUS płacony. Za to że dobrze wykonywałam pracę on mi proponuje godziny tylko.
Radny Krzekotowski Marian zapytał, dlaczego to tak mało pracowników jest, Dyrektor i instruktor, czy nie było potrzeby zatrudnić więcej osób, dlaczego nie było więcej etatów.
Pani Bartkowiak Marzena odpowiedziała, nie wiem bo reszta pracowników to księgowa, dwie sprzątaczki i palacz, a czy nie było potrzeby zatrudnienia więcej osób - jak najbardziej. Dyrektor twierdzi, że Państwo wymagacie więcej od niego to on musi wymagać ode mnie, ale Ja nie jestem fizycznie więcej wykonać.
Radny Rybka Krzysztof - powiedział, kiedyś pracowała Pani Nowaczyk,
Pani Bartkowiak Marzena odpowiedziała - tak był zatrudniony Pan Opaliński. Pani Nowaczyk, ale nikt się z nimi nie dogadał.
Pan Eugeniusz Sierszulski - powiem szczerze tak, rzeczywiście w poprzedniej kadencji wiedzieliśmy, że coś się dzieje i Rada nagrodziła Panią Marzenę nagrodą za bardzo dobre wyniki, za rozsławianie naszej gminy. Okazało się, że było wiele nagród a to dzięki zespołom które Pani Marzena prowadziła i Dyrektor Naglak nie potrafił tego docenić i uszanować bo Pani Marzena pracuje dla niego, dla wszystkich, dla całej gminy.
Pani Marzena Bartkowiak - w kolejnych artykułach zaznacza, że ceni moją pracę ale twierdzi że nie wykonuję jego poleceń. Pytam się jakiego polecenia nie wykonałam. Napisał 5 stron pisma do gazet z których dowiedziałam się, że nie chciałam prowadzić konferansjerki; np. był jaki festiwal i on do mnie mówi zajmiesz się sprawą konferansjerki, Ja mówię czy muszę być Ja. Od odpowiedział jak uważasz, no dobra zwróciłam się do dziewczyn bo są atrakcyjne i robiły to, nie było problemu a teraz jest zarzut że nie chciałam słuchać,
-zarzuca mi że nie obsługuję sylwestra, to się pytam - kto przygotowywał występy w 1999 roku , w 2000, 2001. W 2001 roku już był problem bo nikt z młodzieży nie chciał występować i mąż sam tej nocy jeździł samochodem zbierał ich z tych imprez na których byli i po występach odwoził z powrotem.
W 2002 nikt nie chciał występować na rynku i wtedy dzieci się zgłosiły ale była tragedia bo część dzieci zachorowała. Były telefony od matek, że takie małe dzieci mają jechać o północy. Rok później spytałam Sławka czy mogę iść na normalny bal sylwestrowy do Ostrowa. A idź odpowiedział, będą fajerwerki i nic więcej. No dobrze poszłam i on ma teraz pretensje że nie chciałam słuchać poleceń.
- kolejnym zarzutem jest to, że nie chciałam wyjechać do Holandii. Rozmowa wyglądała w ten sposób. Świadkiem była Pani Hyżyk. Sławek mówi jedziesz do Holandii czy nie, zapytałam czy muszę. Sławek, mówię że nie ponieważ raz jechałam i wiem jak to przeżyłam. Powiedziałam jeżeli muszę to pojadę, jeżeli nie to nie pojadę - odpowiedział dobrze. Teraz stawia mi to jako zarzut.
Radni Nowak Dariusz - doszły mnie słuchy, że Dyrektor złożył dymisję.
Pani Bartkowiak Marzena odpowiedziała - tak.
Pan Curyk Piotr powiedział, ja staram się ogólnie odpowiadać na jakiekolwiek pytania.
Radny Nowak Dariusz powiedział - my nie jesteśmy stroną i proszę nie myśleć, że dziś rozwiążemy problem.
Pani Marzena Bartkowiak - powiedziała jak ja wyglądam przed opinią publiczną.
Pan Curyk Piotr odpowiedział, o opinię nie musi się Pani obawiać bo Pani ma dobrą opinię.
Przewodniczący Rady Eugeniusz Sierszulski powiedział, Pani Hejduk po Komisji z 17 marca zrozumiała, że Pan Naglak wszystko robi a Pani nic. Pani nie musi się obawiać bo Pani robi wszystko.
Pani Batrkowiak Marzena powiedziała - obiecałam Panu Dyrektorowi z Piasków, że jeżeli będzie etat w Piaskach to idę. Nigdy nie chciałam być dyrektorem.
Radny Rybka Krzysztof powiedział, chciałbym by pracę Pani Marzeny można było sprzedawać np. Apokalipsę.
Pani Bartkowiak Marzena powiedziała uważam, że prace są mało sprzedawane. Za pokaz Apokalipsy 1.000,00 zł było zysku ze Śremu, 700,00 zł z Borku. Wszystko zależało od Dyrektora.
Radna Maria Pazoła zapytała co z wypowiedzeniem z pracy na zasadzie porozumienia stron z dniem 30 kwietnia.
Radny Rybka Krzysztof powiedział wypowiedzenie jest w toku, chodzi o pomoc prawną jak zrobić nieskuteczne wymówienie stron.
Pani Marzena Bartkowiak odpowiedziała, ale Ja nie wrócę póki będzie Pan Sławek, Jeżeli by został w Domu Kultury na jakimkolwiek stanowisku to Ja już nie przyjdę.
Do pkt. 4
Radny Rybka Krzysztof zapytał czy są jakieś wnioski:
- zaproponował by złożyć wniosek o:
1. Dokonanie zmian w statucie Miejsko - Gminnego Ośrodka Kultury w Pogorzeli;
tj. W § 6 dodać:
ust. 10 Inicjowanie i promowanie innowacyjnych form uczestnictwa w kulturze.
ust. 11 Prowadzenie działalności wydawniczo - promocyjnej.
ust. 12 Organizowanie działalności kulturalnej na terenach wiejskich.
W § 8 wprowadzić:
ust. 1 Dyrektora ośrodka wyłania się w drodze konkursu na okres 5 lat, a także zmienić zapis obecnego ust. 3 poprzez dodanie słów, po uprzednim zaopiniowaniu przez odpowiednią komisję Rady Miejskiej w Pogorzeli.
- Wnioskować do Burmistrza Pogorzeli o:
2. Przyjęcie rezygnacji z pracy Pana Dyrektora M-GOK w Pogorzeli,
3. Przygotowanie planu reorganizacji Domu Kultury.
Pani Marzena Bartkowiak zapytała gdybym wróciła to będę robiła to co robię i jeszcze będę musiała zajmować się tymi wszystkimi technicznymi rzeczami, dobrze byłoby gdyby był instruktor kulturalno-oświatowy.
Pan Curyk Piotr odpowiedział, chciałbym by Pani przyszła na Komisję, wyjaśnić i porozmawiamy. To co Pani zaproponowała to Dyrektor musiałby znać się na tym i współpracować. A za te pieniądze, które przeznaczone są na kulturę nie da się prowadzić takich zmian. Dyrektor też musi mieć chociaż 1 niedzielę wolną. Jeżeli ktoś umie się dogadać to nie ma problemu.
Następnie Przewodniczący Komisji Rybka Krzysztof zapytał, kto z radnych jest za przyjęciem przedstawionych wniosków.
Za przyjęciem w/w wymienionych wniosków radni głosowali jednogłośnie.
Na powyższym posiedzenie Komisji zakończono.

Protokołowała
Aniela Szydłowska

Przewodniczący Komisji
Krzysztof Rybka



Informacje powiązane:




Typ dokumentu: Protokoły komisji
Kadencja: Kadencja IV (2002 - 2006)
Autor informacji: Jacek Andraszak
Informację wprowadził: Jacek Andraszak
Opublikowany dnia: 2005-03-31
Wprowadzony do BIP dnia: 2007-08-01 (przeniesienie danych z poprzedniej wersji BIP)
Zmian: 0


Powiadom o zmianach w tym dokumencie




Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu.
Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to.











Valid XHTML 1.0 Transitional